Mam dla radę dla każdego chcącego zacząć coś robić: szkicować, pisać, uczyć się czegoś, częściej sprzątać, cokolwiek. Ułóż tak swoje życie, swoją przestrzeń, ażeby łatwo było wziąć się za wybraną czynność. Trzymaj szkicownik z ołówkiem na wierzchu, w miejscu w którym się często przebywa, by w każdym momencie można było go otworzyć i zrobić parę kresek. Zawsze noś ze sobą notes z długopisem żeby móc zapisać nawet najprostszą myśl, a klawiaturę z wybranym programem do pisania miej zawsze na dwa, góra trzy kliknięcia. Książkę też miej zawsze blisko - możesz przeczytać nawet tylko jedną stronę, jedno zdanie, ale nie zmuszaj się. Może ta książka wcale Cię tak naprawdę nie interesuje, chociaż wydaje Ci się, że powinna. Jak nie układa wam się razem, zawsze możesz zacząć czytać kolejną, a do tej może kiedyś wrócić.
Ciekawym sposobem patrzenia na zaczynanie jest traktowanie czasu jako miary bliskości. Na przykład Sztokholm leży około 550 km od Gdańska, natomiast Toruń od tego samego miasta oddalony jest o jakieś 200 km. Niby Toruń jest bliżej, ale jeśli weźmiemy pod uwagę dostępne nam środki transportu, okaże się, że wcale tak nie jest. Do stolicy Szwecji dotrzemy z Trójmiasta w godzinę samolotem, a do miasta pierników możemy wybrać co najwyżej dwu godzinną jazdę autostradą. Tak samo możemy odnieść się do naszego codziennego życia. Jak daleko leży odkurzacz? Pewnie mniej niż minutę, jednak sprawa z codziennymi czynnościami jest nieco bardziej skomplikowana. Każda pojedyncza akcja, którą musimy wykonać mnoży tą odległość w naszych głowach. Jeśli musimy iść do innego pomieszczenia (1), otworzyć szafę (2), wyjąć odkurzacz (3), złożyć go (4), podłączyć do prądu (5), to okazuje się, że sprzątanie jest od nas mentalnie o wiele dalej. Podobnie może być z malowaniem: wyłożenie folii malarskiej na dywanie, żeby go nie pobrudzić (1), wyjęcie sztalugi zza szafy i rozstawienie jej (2), wyjęcie torby z przyborami malarskimi z szafy i wysypanie ich na podłogę (3), dobranie tych przyborów, których akurat potrzebuję (4), nalanie wody do słoika (5), ustawienie krzesła (6), ustawienie płótna (7); a to wszystko tylko po to, by zacząć malować. Co trzeba zrobić, żeby odpalić instagrama? Odblokować telefon, bo i tak mamy go przy sobie (1), włączyć aplikację (2). Zapalić papierosa? Wyjąć opakowanie z papierosami i zapalniczkę, bo pewnie są koło siebie (1), wyjąć papierosa (2), zapalić (3). Nic dziwnego, że takie rzeczy robimy częściej.
Żeby ułatwić zaczynanie może być konieczny jakiś zakup, albo też stworzenie czegoś. Mi przykładowo zdarzyło się napisać program, który skrócił odległość do ćwiczenia rysunku postaci - wyświetla mi losowe zdjęcia, dzięki czemu nie muszę już majstrować w folderach. Inny przykład: moja dziewczyna sprezentowała mi małą szafeczkę z szufladkami, w której przechowuję najczęściej używane przybory malarskie - nie muszę się już męczyć z torbą, w której wszystko jest pomieszane. Może też to być tak proste jak ustawienie ikonki na komputerze w łatwo dostępnym miejscu, albo dobranie takiej aplikacji, która nie potrzebuje dużej ilości klikania do wznowienia pracy. Albo trzymanie hantli w pokoju zamiast w szafie. Nie postuluję oczywiście o trzymanie wszystkiego co się ma na wierzchu - to tworzyłoby bałagan, mam na myśli jedynie jednostkowe rzeczy na których najbardziej nam zależy.
Często sami nieświadomie ułatwiamy sprawy w podobny sposób: mam znajomego, który kupuje sobie piwo na kartony, żeby zawsze mieć do niego łatwy dostęp. W sumie to zastanawiam się, czy nie sięga po alkohol zbyt często.
Z drugiej strony, jeżeli chcemy pozbyć się jakiegoś nawyku możemy go jak najbardziej utrudnić, jak najbardziej oddalić. Tak, żeby między nami, a rozpoczęciem było jak najwięcej kroków. Znowu przykład: w telefonie aplikacje takie jak instagram, czy facebook trzymam schowane w folderze, na osobnej stronie, do której dostęp mam dopiero po otwarciu menu i przewinięciu w prawo. Słodycze też staram się chować w najsłabiej dostępnych miejscach. Idąc tym tropem, może mój znajomy powinien zamykać zakupione kartony na trzy kłódki w piwnicy?